O autorze
dr Zarządzania (UW), mgr Matematyki, studia podyplomowe z Pedagogiki Twórczości (APS im. Grzegorzewskiej) i Finansów (Swinburne University of Technology, Melbourne); prowadzi swoją firmę szkoleniowo-doradczą Kreatywne Strategie. Wizja? "Wierzę w ludzi, przedsiębiorczość i potrzebę sprawiedliwości społecznej. Jestem przekonany - wiem - że w każdym człowieku jest potencjał dobra i twórczości; Tyle, że często nie potrafimy go wydobyć... A przecież tylko dbając o siebie na wzajem możemy być szczęśliwi, mieć dobre rodziny,firmy i kraj..."

Mediacje –co robić?

dogadać się?
dogadać się? internet
We wcześniejszych felietonach pokazywałem, jak bardzo pomocne mogą być mediacje w rozwiązywaniu sporów biznesowych. Tym bardziej, że polski system sądowniczy jest głęboko dysfunkcjonalny: wg szacunków Banku Światowego (raport Doing Business) prosta nawet sprawa przed sądem potrwa 685 dni… A znamy takie, które nierzadko zajmują po kilka lat.. Pytanie, które sobie zadawać powinni przedsiębiorcy i managerowie to opłacalność całej zabawy… Ile kosztuje procesowanie się – w sensie pieniężnym, ale też w postaci straconego czasu i energii kierownictwa, w zmarnowanych szansach biznesowych..

Ale – mimo, że „ze świata”, i z niewielu dotąd rodzimych przykładów wiadomo, że mediacje są znacznie korzystniejszą opcją od sądu polscy managerowie niechętnie po nie sięgają.. (Niska efektywność mediacji w Polsce, to osobny, choć mocno związany, temat..)
Jak informują statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości do mediacji trafia mniej niż jeden promil spraw gospodarczych w sądach polskich (jedynie 846 na 1 026 000).
Przyczynami istniejącego stanu rzeczy są - po pierwsze - brak znaczących instytucji (tak w Polsce jak i w skali europejskiej), które mogłyby być łatwo zaakceptowane przez firmy z różnych regionów Polski, czy z różnych krajów dla transakcji międzynarodowych. Jest co prawda wiele ośrodków mediacji, brak jednak danych, które mogłyby by świadczących pozytywnie o ich doświadczeniu w sporach biznesowych... Co więcej - żaden z nich nie może być uważany za „powszechnie uznany”, co dawałoby szansę na łatwe wpisanie klauzul mediacyjnych i arbitrażowych do kontraktów. Kolejny problem to koszty transakcyjne mediacji - mając na uwadze spory średniej, lub niewielkiej wartości, gdy siedziba obu stron znajduje się poza Warszawą, jest mało opłacalne sprowadzanie mediatora z Warszawy.
Wydaje się, że by przełamać barierę świadomości, obniżyć koszty transakcyjne i urealniać dostęp do mediatorów dla potrzebna byłaby sieć ogólnopolska z grupą afiliowanych mediatorów w regionalnych ośrodkach.
Istotnie cennym uzupełnieniem sieci afiliowanych mediatorów byłby ośrodek e-mediacji, umożliwiający pracę mediatora dla odległych od siebie podmiotów. Sukces e-sądu czyni wsparcie miasta Lublina dla tego projektu wielce prawdopodobnym.

Pożytecznym rozwiązaniem byłoby też wprowadzenie (po odpowiedniej akcji lobbingowej) rekomendacji władz Państwowych na rzecz przyjęcia klauzul mediacyjnych i arbitrażowych przez agendy i spółki administracji publicznej.

Co jeszcze można zrobić? Co mogło by spowodować, by kapitanowie polskiej gospodarki chętniej sięgali po mediacje? Ciekaw jestem Państwa opinii…
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...