Przedsiębiorcy wszystkich miast łączcie się!

Nie tak dawno miałem okazję asystować jednemu z przedsiębiorców w negocjacjach z władzami jednego z większych polskich miast. Jaka sprawa? Pan Jacek (imię zmienione) wybudował, jeszcze na początku lat 90tych pawilon handlowy na miejskiej działce. Ci, którzy pamiętają tamte, nieomal legendarne czasy początków wolnego rynku w Polsce, którzy pamiętają wściekły poziom odsetek (od 60% do 120% i więcej) doceniają zapewne odwagę i przedsiębiorczość Pana Jacka. Jak wielu innych, przywiózł pieniądze zarobione na Zachodzie, zapożyczył się „po uszy” (ku przerażeniu żony, i przy kąśliwych uśmieszkach niektórych znajomych). Wybór lokalizacji okazał się na szczęście „strzałem w dziesiątkę.

Nie tak dawno miałem okazję asystować jednemu z przedsiębiorców BCC w negocjacjach z władzami jednego z większych polskich miast. Jaka sprawa? Pan Jacek (imię zmienione) wybudował, jeszcze na początku lat 90tych pawilon handlowy na miejskiej działce. Ci, którzy pamiętają tamte, nieomal legendarne czasy początków wolnego rynku w Polsce, którzy pamiętają wściekły poziom odsetek (od 60% do 120% i więcej) doceniają zapewne odwagę i przedsiębiorczość Pana Jacka. Jak wielu innych, przywiózł pieniądze zarobione na Zachodzie, zapożyczył się „po uszy” (ku przerażeniu żony, i przy kąśliwych uśmieszkach niektórych znajomych). Wybór lokalizacji okazał się jednak „strzałem w dziesiątkę. W pawilonie znalazło się miejsce na trzy inne firmy o podobnym profilu, dając pracę następnym osobom. Na sąsiedniej działce powstał w 2001 mały biurowiec (40 miejsc pracy), a w 2012 już większy, nowoczesny (ok. 150) – piękny przykład rozwoju przez akumulację kapitału.. Chluba miasta, mógłby się ktoś spodziewać. Ha, niestety, nie tak prosto.
Działka została panu Jackowi użyczona przez miasto na w trzyletniej dzierżawie; obiecywano, że nie będzie problemów z przedłużeniem. Nie było – za pierwszym razem. Potem szybko jednak zaczęły się trudności; szybko też znaleźli się chętni na tak atrakcyjną lokalizację, a urząd zaczął czynić Panu Jackowi trudności. Mało ważne zdają się być dla włodarzy miasta znaczne nakłady, które przez wiele lat na działce poczynił pan Jacek, mało ważne, że gdyby udało się Pana Jacka wyrzucić, to straciło by pracę siedem osób zatrudnionych w sklepie. Kto by się przejmował tym, że mając uregulowany stosunek własności p. Jacek mógłby rozbudować pawilon usługowy (np. o restaurację, której brak w okolicy) tworząc następne miejsca pracy. Ważne tylko, by udało się opróżnić działkę dla kogoś bardziej miłego urzędniczym sercom.
Takich historii w każdym mieście jest więcej: Związek Firm Deweloperskich podaje, że 80% pozwoleń jest wydawanych z przekroczeniem ustawowych terminów, a czasem nawet specjalnie tworzone są utrudnienia dla „mało domyślnych” przedsiębiorców. Pytanie, czy można coś z tym zrobić. Cóż – w pojedynkę – trudno. Może jednak, korzystając z nadchodzących wyborów można by wpłynąć na władze samorządowe, by wzięły pod uwagę interesy gospodarcze, przyszłość miasta czy regionu. Albowiem, wbrew powszechnej propagandzie, to nie „inwestorzy” ściągani ulgami i dotacjami tworzą najwięcej miejsc pracy. Tworzą je – w 99% lokalni przedsiębiorcy.
Warto więc skrzyknąć zaprzyjaźnione stowarzyszenia, by wspólnie wywrzeć nacisk na kandydatów, by zadeklarowali – możliwie konkretnie - rozwiązanie problemów podobnych do tych, które miał pan Jacek (np. przez przyjęcie zasady automatycznego odnawiania umów dzierżawy rzetelnym przedsiębiorcom).


Lub poprzeć tych, których warto.
Trwa ładowanie komentarzy...