Mediacje –co robić?

dogadać się?
dogadać się? internet
We wcześniejszych felietonach pokazywałem, jak bardzo pomocne mogą być mediacje w rozwiązywaniu sporów biznesowych. Tym bardziej, że polski system sądowniczy jest głęboko dysfunkcjonalny: wg szacunków Banku Światowego (raport Doing Business) prosta nawet sprawa przed sądem potrwa 685 dni… A znamy takie, które nierzadko zajmują po kilka lat.. Pytanie, które sobie zadawać powinni przedsiębiorcy i managerowie to opłacalność całej zabawy… Ile kosztuje procesowanie się – w sensie pieniężnym, ale też w postaci straconego czasu i energii kierownictwa, w zmarnowanych szansach biznesowych..

Ale – mimo, że „ze świata”, i z niewielu dotąd rodzimych przykładów wiadomo, że mediacje są znacznie korzystniejszą opcją od sądu polscy managerowie niechętnie po nie sięgają.. (Niska efektywność mediacji w Polsce, to osobny, choć mocno związany, temat..)
Jak informują statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości do mediacji trafia mniej niż jeden promil spraw gospodarczych w sądach polskich (jedynie 846 na 1 026 000).
Przyczynami istniejącego stanu rzeczy są - po pierwsze - brak znaczących instytucji (tak w Polsce jak i w skali europejskiej), które mogłyby być łatwo zaakceptowane przez firmy z różnych regionów Polski, czy z różnych krajów dla transakcji międzynarodowych. Jest co prawda wiele ośrodków mediacji, brak jednak danych, które mogłyby by świadczących pozytywnie o ich doświadczeniu w sporach biznesowych... Co więcej - żaden z nich nie może być uważany za „powszechnie uznany”, co dawałoby szansę na łatwe wpisanie klauzul mediacyjnych i arbitrażowych do kontraktów. Kolejny problem to koszty transakcyjne mediacji - mając na uwadze spory średniej, lub niewielkiej wartości, gdy siedziba obu stron znajduje się poza Warszawą, jest mało opłacalne sprowadzanie mediatora z Warszawy.
Wydaje się, że by przełamać barierę świadomości, obniżyć koszty transakcyjne i urealniać dostęp do mediatorów dla potrzebna byłaby sieć ogólnopolska z grupą afiliowanych mediatorów w regionalnych ośrodkach.
Istotnie cennym uzupełnieniem sieci afiliowanych mediatorów byłby ośrodek e-mediacji, umożliwiający pracę mediatora dla odległych od siebie podmiotów. Sukces e-sądu czyni wsparcie miasta Lublina dla tego projektu wielce prawdopodobnym.

Pożytecznym rozwiązaniem byłoby też wprowadzenie (po odpowiedniej akcji lobbingowej) rekomendacji władz Państwowych na rzecz przyjęcia klauzul mediacyjnych i arbitrażowych przez agendy i spółki administracji publicznej.

Co jeszcze można zrobić? Co mogło by spowodować, by kapitanowie polskiej gospodarki chętniej sięgali po mediacje? Ciekaw jestem Państwa opinii…
Trwa ładowanie komentarzy...